poniedziałek, 2 lipca 2012

chłopiec

Jest pewien piękny chłopiec
osobiście nie poznany przeze mnie
ale gdzieś tam pokątnie uczestniczę ciut w jego życiu
dużo myśląc o Nim
Mam też jego zdjęcie i datę urodzenia
i chwilę rozmowy z jego Rodziną i parę maili

Adaś ma na imię
nie urodził się sam
tylko z zespołem D. i chorobą Hirschsprunga
20 kwietnia tegoż roku

Cały czas jest w moich myślach i modlitwach
tak bardzo chciałabym
żeby mógł rosnąć w Rodzinie
i tak bardzo tego On sam potrzebuje


szukamy dla Niego rodziny zastępczej

piątek, 22 czerwca 2012

Franek

Franka i jego super Rodziców poznałam tydzień temu.

Frankowi mijała wtedy pierwsza doba życia.
Wyciągnięty o miesiąc wcześniej z brzucha Mamy,
z wadą serduszka i słabym płucem.

Pojechałyśmy z A. do nich.
Nietypowe... albo wyjątkowe...
przyjechać do ludzi, których pierwszy raz zobaczysz aby pobyć z nimi...

Chciałabym prosić 
abyście wspierali Franka i Jego Rodziców modlitwą i dobrymi myślami

Jest-juz-wsrod-nas

czwartek, 14 czerwca 2012

dziwna rzecz


niekiedy Państwo polskie wymaga dziwnych rzeczy...
z jednej strony rozumiem, z innych stron nie jestem w stanie pojąć...
przedwczoraj taką o to rzecz dla Państwa polskiego stworzyć musiałam...

----
Od 3 tygodnia życia Ani tworzymy dla niej rodzinę zastępczą razem z dwiema córkami Weroniką i Hanną. Aneczka urodziła się z zespołem Downa, z niedoczynnością tarczycy, z wadą serca pod postacią całkowitego kanału przedsionkowo-komorowego. 
W pierwszych dwóch latach życia z powodu wady serca a później obniżonej odporności parę razy w roku była hospitalizowana, nigdy nie przebywała w szpitalu sama. Gdy miała 3,5 roku zachorowała na złośliwego raka krwi, czyli ostrą białaczkę limfoblastyczną. W jej trakcie wystąpiły objawy neuropatii, pląsawicy, zakażenia gronkowcem, zakażenia grzybicze, sepsa. Przy kilkunastu pobrań szpiku lub płynu mózgowo - rdzeniowego do badań Ania była znieczulana ogólnie. Zawsze to był ryzyko. Intensywne leczenie białaczki trwało do końca 2010 r. 

W tym czasie nauczyłam się, że umierać za życia... można... nawet kilka razy w jednym roku. 

Od zachorowania na białaczkę ma minąć 10 lat aby lekarze uznali Anię za zdrową. Po leczeniu sterydami i chemią jej odporność, do dnia dzisiejszego nie odbudowała się. 
Pomimo bardzo trudnych przeżyć związanych ze zdrowiem Ani, z jej operacją na otwartym serduszku, z walką o życie przy zachorowaniu na białaczkę, nie wyobrażam sobie, aby mogło jej w naszym życiu zabraknąć. 

Ania jest częścią naszej rodziny, bez niej nie ma nas, takimi jakimi staliśmy się dzięki temu, że jest z nami. 

Jest siostrą dla Weroniki i Hani. Jest wnuczką, kuzynką, przyjaciółką, koleżanką dla naszej bliskiej i dalszej rodziny oraz znajomych. Więzi jakie są między nami, są podstawą naszego i jej życia.

Ania jest dzieckiem o szczególnych potrzebach. Myślę, że mając doświadczenie w jej psycho - fizycznym rozwoju, znając jej historię chorób, pełniej mogę zadbać o jej dobrostan i szybciej wychwycić początki zagrożeń zdrowotnych.
Nie jestem cudowną matką, popełniam błędy, jestem nieraz przemęczona, ale wiem, z ogromnym przekonaniem, że jestem dość dobrą Mamą dla Ani i wiem, że Ania została wszczepiona w naszą rodzinę i tworzy ją, tak samo jak każde z nas. Kocham Aneczkę i oddałabym swoje życie i zdrowie aby jej pomóc.


wtorek, 12 czerwca 2012

warsztaty z Teresą

W sobotę miałam zaszczyt uczestniczyć w warsztatach u Teresy.
Za tydzień jadę na kolejny turnus razem z Renią.
Uczyć się od Mistrzów :)
którzy wciąż i wciąż uczą się od Innych
  B E Z C E N N E

"kocham" ciszę motoryczną i kompresję
ważność linii środka nadal przekracza moją wiedzę
mięśnie twarzy - cały czas się ich uczę, mam nawet chęć nauczyć się ich po łacinie :)

Ciekawie może to wyglądać, kiedy jadę środkami komunikacji miejskiej i gładzę się po twarzy
ćwicząc nazwę mięśnia i utrwalając pamięć dotyku, potrzebnego np. dla rozwoju połykania :)

Całą sobą podpisuję się pod Primo Primero metody Castillo Moralesa
                 K O M U N I K A C J A


czwartek, 7 czerwca 2012

fan-ta-sty-cznie

Z dziś ranka:
siedzi sobie mały blond-chłopiec na drewnianej małej werandzie
i mówi: Mamo... tu jest...fan...ta...sty...cznie.

Byłyśmy zdziwione, że zna takie słowo
Blond-chłopiec to najmłodszy Siostry, co wczoraj zjechała
do domku drewnianego na weekend dłuższy.
My i Oni tęsknią za takimi zjazdami.
Można odpocząć przy połączeniu 6 dzieci w wieku od 3 do 11 lat :)

Domek... nie był moim marzeniem,
ale... bardzo powoli... zaczyna też być mój...
może nie umiem zapuszczać korzeni
a może odpowiedzialność za mnóstwo rzeczy związane z nim
uwiera ciężarem.

Słowa blond-chłopca wsparły mnie
kiedy widzę radość dzieci moich i ciut dalszych
odpocznienie bliskich i dalszych znajomych
jestem wdzięczna,
za kolejny dzień życia w drewnianym domku


środa, 23 maja 2012

praca dyplomowa

piszu, piszu i piszu

pracę dyplomową

Niesamowite to dla mnie
i gdzieś tam głęboko jeszcze nierzeczywiste
że jednak
i pomimo
...

Kiedyś dawno temu
zakiełkowało w moim serduszku
pragnienie
z niego narodziła się Angel

a teraz
praca dyplomowa
będzie o mojej Angel

jakie jeszcze
poszerzenie
w sobie i na sobie doświadczę

niedziela, 1 kwietnia 2012

Wierzę

"Wierzę, nawet wtedy gdy mówię: Jestem bardzo utrapiony"
fragment Psalmu 116, werset 10.

Myślałam kiedyś, że białaczka
- czyli choroba dziecka
jest tak
okrutna,
ciężka,
pełna bólu
i śmierci
i trudu
że wraz z pojawieniem się jej w życiu
wyczerpie wszelką możliwość innych trudności
i spraw, które mnie przerastają.

W trakcie jej leczenia, powtarzałam sobie,
już nic gorszego się nie zdarzy
już nic nie przerośnie mnie tak mocno
Przecież nie mogło stać się
nic
innego
złego
!!!

Kiedy zaczęliśmy zdrowieć
zachowałam moje "magiczne myślenie".

Zachowałam włączony bezpiecznik.
A on po jakimś czasie wywalił raz, drugi
aż w końcu przepalił się.
Przestał działać.

Tamten rok był bardzo trudny.
Wydarzyło się coś, co złamało
tak boleśnie, że potrafi nawet teraz
pozbawić tchu.

Łatwo przychodzi mi ocenić samą siebie.
Wydać sąd nad samą sobą,
że może zabrakło mi tego,
a może zapomniałam o tym,
a może powinnam jeszcze coś i coś....

Od dłuższego czasu jedyną modlitwą moją jest:
"Zmiłuj się Boże"