Rozmawiałam kiedyś o wspinaczce.
Ktoś powiedział, że polega ona, nie na pokonywaniu gór, lecz przede wszystkim na pokonaniu samego siebie.
Dalekie to ode mnie... Nie chcę pokonywać siebie.
Chcę siebie usłyszeć i uszanować.
Nie chcę przekraczać siebie.
Chcę dokonywać wyboru tego co ważne dla mnie
co przyniesie dobro dla mojego życia i dla życia moich bliskich.
poniedziałek, 21 listopada 2011
piątek, 23 września 2011
Integracyjne przedszkole
Pozbawiam się złudzeń ...
choć tak bardzo trudno rozstać się z nimi.
Angel od września tamtego roku
rozpoczęła edukację przedszkolną,
po raz pierwszy, choć skończyła 6 lat
białaczka nam przeszkodziła.
Przez pierwszy miesiąc bardzo chciała iść do przedszkola,
minął wrzesień i zaczęło się pod górkę.
Nie chciała chodzić...
Angel, która jest dla mnie najbardziej społeczną osóbką, jaką znam :)
W tym roku zmiana.
O G R O M N A Z M I A N A
Angel została przyjęta do oddziału przedszkolnego w Szkole Podstawowej w Św. Katarzynie.
Pomimo tego, że mamy przedszkole "za płotem" Ania nie została tam przyjęta,
gdyż przedszkole uznało się za nie-integracyjne.
Szkoła, pomimo tego, iż w nazwie nie ma charakteru integracyjnego...
z radością przyjęła moją Angel :)
Powoli mija pierwszy miesiąc "zerówki" :)
Ania z chęcią chce chodzić !!!
Ma doświadczoną nauczycielkę, która nie miała kontaktu z dziećmi z zespołem Downa
ale bardzo chce poznać i pomóc Angel.
CBA, czyli - jeśli ktoś nie pamięta skrótu -
Cudowna Babcia Angel dużo serca wkłada, aby wspierać Anię w szkole.
Jest trudno.
Nie zdecydowałam się kupić Ani książki.
Pożyczyłam i powiększyłam je tak, aby mieć pewność,
że Angel zobaczy to co ma zrobić.
Oczka nadal bardzo słabe.
Postępująca krótkowzroczność i szkoła - pisanie, czytanie, liczenie.
P r z e r a ż a j ą mnie.
Koszt kolorowego powiększenia jednej książki do formatu A-3
....
ponad 140 zł - czyli tak jak kosztuje komplet książeczek na cały rok.
Ajj, zabolało, niestety Ania ma biało-czarne książeczki.
CBA wczoraj spędziła dzień na kolorowaniu wydruku :)))
Jak poradzi sobie moja Córcia?
Jak będzie dalej w "zerówce"?
Co z jej wzrokiem ???
Czeka nas szpital i diagnostyka tego co się dzieje w oczkach.
Ale, aby skończyć post czymś... co dodaje skrzydeł ...
Angel mówi:
k o c h a m
! ! ! ! ! ! !
Od pierwszych dni swojego życia mówiła mi to oczkami swymi, przybieganiem do mnie,
okrzykami radości, tuleniem, całowaniem, a teraz potrafi mi jeszcze
powiedzieć :))))
Dziękuju
Nie chciała chodzić...
Angel, która jest dla mnie najbardziej społeczną osóbką, jaką znam :)
W tym roku zmiana.
O G R O M N A Z M I A N A
Angel została przyjęta do oddziału przedszkolnego w Szkole Podstawowej w Św. Katarzynie.
Pomimo tego, że mamy przedszkole "za płotem" Ania nie została tam przyjęta,
gdyż przedszkole uznało się za nie-integracyjne.
Szkoła, pomimo tego, iż w nazwie nie ma charakteru integracyjnego...
z radością przyjęła moją Angel :)
Powoli mija pierwszy miesiąc "zerówki" :)
Ania z chęcią chce chodzić !!!
Ma doświadczoną nauczycielkę, która nie miała kontaktu z dziećmi z zespołem Downa
ale bardzo chce poznać i pomóc Angel.
CBA, czyli - jeśli ktoś nie pamięta skrótu -
Cudowna Babcia Angel dużo serca wkłada, aby wspierać Anię w szkole.
Jest trudno.
Nie zdecydowałam się kupić Ani książki.
Pożyczyłam i powiększyłam je tak, aby mieć pewność,
że Angel zobaczy to co ma zrobić.
Oczka nadal bardzo słabe.
Postępująca krótkowzroczność i szkoła - pisanie, czytanie, liczenie.
P r z e r a ż a j ą mnie.
Koszt kolorowego powiększenia jednej książki do formatu A-3
....
ponad 140 zł - czyli tak jak kosztuje komplet książeczek na cały rok.
Ajj, zabolało, niestety Ania ma biało-czarne książeczki.
CBA wczoraj spędziła dzień na kolorowaniu wydruku :)))
Jak poradzi sobie moja Córcia?
Jak będzie dalej w "zerówce"?
Co z jej wzrokiem ???
Czeka nas szpital i diagnostyka tego co się dzieje w oczkach.
Ale, aby skończyć post czymś... co dodaje skrzydeł ...
Angel mówi:
k o c h a m
! ! ! ! ! ! !
Od pierwszych dni swojego życia mówiła mi to oczkami swymi, przybieganiem do mnie,
okrzykami radości, tuleniem, całowaniem, a teraz potrafi mi jeszcze
powiedzieć :))))
Dziękuju
środa, 20 lipca 2011
Poszerzony świat moich Córek
Zdarza mi się jeszcze
spotkać człowieka
któremu nic w życiu się nie stało
trudnego tak,
że świat jego nie został
zmieniony
poszerzony
rozkopany
Moje Córki i ich widnokrąg życia
świat zespołów downa
świat białaczki
świat przeprowadzek
świat turnusów, a na nich tak różnie chorych dzieci
świat trudnych emocji
świat miłości, bezpieczeństwa, wiary, akceptacji, zaufania, świadomości, piękna
Szeroki widnokrąg
nie wiem czy to dobrze, czy nie
to nie jest do oceny mojej ani kogokolwiek
po prostu
szeroki widnokrąg
turnus
Dziś środa.
Od niedzieli jesteśmy na turnusie terapeutycznym,
który organizuję :) z czego dum, dum, dum-na jestem :)
Niesamowite to dla mnie
bo nigdy nie przypuszczałam, że mogę zorganizować turnus dla ponad 50-ki osób.
Ale nie o mnie ma być,
choć może i troszku.
Odkąd organizuję turnusy Angel ciągnę na każdy. A Starsze na prawie każdy.
W tym Ośrodku jesteśmy po raz czwarty. Bardzo dobrze jest nam.
Dziś zadumała mnie jedna rzecz.
Samodzielność moich Córek.
Nowa Mama (czyli poznana na tym turnusie) podeszła do mnie, kiedy Hana przytulała się do mnie i zapytała, czy to moja Córka. Odpowiedziałam, że tak, że wszystkie trzy są ze mną. Zapytała, czy dojechały dopiero, odpowiedziałam, że nie, że są ze mną od początku turnusu, ale są ... samodzielne.
Pojawiają się przy posiłkach i kiedy potrzebują się przytulić.
Piękne jest to dla mnie.
P i ę k n e
środa, 18 maja 2011
postępująca krótkowzroczność
Ratunku !!!!!!
Tak mało sił
aby słyszeć takie rzeczy !!!!!
Angel ma zdiagnozowaną postępującą krótkowzroczność.
Dziś pani Doktor zrobiła mi wykład o nieleczeniu tej wady.
Po prostu ... "Pani dziecko tak ma".
Ajjjjjj
Angel w sierpniu kończy 7 lat, jej oczka mają już po -11 i - 9
Zbyt dużo jak na taką małą Dziewczynkę.
Zbyt dużo.
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
dziś endokrynolog
Anulka na swym prawym boczku zasnęła.
Jak spokojnie śpi :)
Dziś byłyśmy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym na Wrońskiego.
Poradnia Endokrynologiczna.
Pani Doktor, szacun w Jej stronę,
widziała nas ostatnim razem przed styczniem 2008 r.
A poznała swoją pacjentkę od razu.
Zwiększona dawka hormonu.
Ale to co mnie zaskoczyło w sobie samej ...
nie potrafiłam umiejscowić w czasie chronologicznym białaczki.
Z jednej strony, wiem, że nadal jest czas remisji
a drugiej wydaje mi się, że tak dawno chorowaliśmy.
I tu następna ciekawostka we mnie zauważalna.
Kiedy mówię o białaczce ... o branych chemiach ...
zakażonych portach w żyłach ...
mówię, że my chorowałyśmy, my brałyśmy chemię,
my jesteśmy w remisji
Ile
jest
takich
chorób
zakażających
całe
rodziny
???
a z tej drugiej strony ...
jestem wdzięczna
iż Moja Angel nie była sama w chorobie
i
że ja nie byłam sama
Tak bardzo dziękuję :)
poniedziałek, 4 kwietnia 2011
Zawsze COŚ
Każdy kogo spotykam bliżej ma COŚ.
Nieraz bardziej ukryte
nieraz widoczne na pierwszy rzut.
Nieraz bardzo głęboko schowane.
COŚ potrafi boleć,
potrafi kłuć,
nieraz ... tylko uwiera
a nieraz ... zasłania całe słońce.
Nieraz w nocy nie pozwala zasnąć
a nieraz ... zarzuca koc snu na cały dzień.
U mnie COŚ co jakiś czas
zmienia się.
A właściwie p r z e i s t a c z a .
Ale i tak go rozpoznaję, a właściwie czuję.
Uwierającą obecność.
Boli.
Subskrybuj:
Posty (Atom)