środa, 25 lipca 2012

widzieć

Tak mi smutno...
znów kark się napiął
bo ...
...
Maluszek nie ma ... nadal ... rodziny zastępczej...

Rozmawiałam z G., która mnie szkoliła na rodzica zastępczego
pracuje teraz w Domu Dziecka
mają dużo dzieci, które mogą być w rodzinach zastępczych
ale nie ma chętnych.

Od jakiegoś czasu mijam reklamę społeczną
dom dziecka - nie dla dziecka
i właściwie przestałam ją zauważać
a od dziś
znów
zacznę
W I D Z I E Ć

poniedziałek, 16 lipca 2012

pi, pi, pi

Wchodzę sobie na piętro domku
a tam:
Angel i komputer
i oczywiście bajka: Marta mówi.

Hmmm

Komputer miał się dawno wyładować,
i wyłączyć
ale Angel wytłumaczyła mi, że
laptop robił: pi, pi, pi
i podłączyła do prądu,
przez co oglądała ponad miarę !!!

sobota, 14 lipca 2012

samo(a)-dzielność

Kolejny (w tym roku to już 5) turnus logopedyczny się skończył :)
Turnusy zaczynają być kawałkiem mojego życia...
pierwszy powstał w 2009 roku a następne sięgają 2013 ...

Dziś moja H. zapytała: czy to idący wybiera drogę, czy droga idącego?
Odpowiedziałam jej szybko, że różnie bywa :)
i jakoś to skojarzyło mi się z decyzją zorganizowania turnusów,
nie byłabym w stanie wymarzyć sobie tego co TERAZ się dzieje
... samo - nie - samo ...

Ale nie o tym miało być ...

Szacun moim Córkom !!!
Jak
cudnie
niesamowicie
jest
móc
oglądać
Córki
w działaniu:
bez lęków
z oddaniem
z gotowością wspierania

SAMA DZIELNOŚĆ

Na terapiach grupowych wspierały kadrę terapeutyczną na równi
z profesjonalistami
moje małe Córeczki ...

Oczywiście, że piszę też o Angel
Angel nie chciała dziś wracać z turnusu
czuje się tam ważna, potrzebna innym, cały czas w kontakcie z innymi ludźmi
i to jest to co Angel kocha najbardziej
b y ć   z   i n n y m i

Angel jest bardzo samodzielna,
każda z Córek mych ma zaszczepioną samodzielność
boję się troszku
czy dawka szczepionki nie była zbyt mocna
bo samo-dzielności można nauczyć się
będąc samym


wtorek, 3 lipca 2012

obrona

kiedyś: praca dyplomowa
później: praca magisterska
dziś znów: praca dyplomowa

Oczywiście, jak to mówi moja Sister, jestem wieczną studentką :)
i może uda mi się w przyszłości jeszcze bronić jakieś mojej pracy
Jestem przekonana co do tego co napisałam.
Oczywiście, że chciałabym jeszcze i jeszcze lepiej...
boję się reakcji mojego ciała na stres... że złapie za gardło i będę niesłyszalna...
Ale to już dziś i baaaardzo się cieszę:)

Dziękuję, bo nie jestem sama.
Czuję życzliwość płynącą z serc
i nie jestem sama ...

poniedziałek, 2 lipca 2012

chłopiec

Jest pewien piękny chłopiec
osobiście nie poznany przeze mnie
ale gdzieś tam pokątnie uczestniczę ciut w jego życiu
dużo myśląc o Nim
Mam też jego zdjęcie i datę urodzenia
i chwilę rozmowy z jego Rodziną i parę maili

Adaś ma na imię
nie urodził się sam
tylko z zespołem D. i chorobą Hirschsprunga
20 kwietnia tegoż roku

Cały czas jest w moich myślach i modlitwach
tak bardzo chciałabym
żeby mógł rosnąć w Rodzinie
i tak bardzo tego On sam potrzebuje


szukamy dla Niego rodziny zastępczej

piątek, 22 czerwca 2012

Franek

Franka i jego super Rodziców poznałam tydzień temu.

Frankowi mijała wtedy pierwsza doba życia.
Wyciągnięty o miesiąc wcześniej z brzucha Mamy,
z wadą serduszka i słabym płucem.

Pojechałyśmy z A. do nich.
Nietypowe... albo wyjątkowe...
przyjechać do ludzi, których pierwszy raz zobaczysz aby pobyć z nimi...

Chciałabym prosić 
abyście wspierali Franka i Jego Rodziców modlitwą i dobrymi myślami

Jest-juz-wsrod-nas

czwartek, 14 czerwca 2012

dziwna rzecz


niekiedy Państwo polskie wymaga dziwnych rzeczy...
z jednej strony rozumiem, z innych stron nie jestem w stanie pojąć...
przedwczoraj taką o to rzecz dla Państwa polskiego stworzyć musiałam...

----
Od 3 tygodnia życia Ani tworzymy dla niej rodzinę zastępczą razem z dwiema córkami Weroniką i Hanną. Aneczka urodziła się z zespołem Downa, z niedoczynnością tarczycy, z wadą serca pod postacią całkowitego kanału przedsionkowo-komorowego. 
W pierwszych dwóch latach życia z powodu wady serca a później obniżonej odporności parę razy w roku była hospitalizowana, nigdy nie przebywała w szpitalu sama. Gdy miała 3,5 roku zachorowała na złośliwego raka krwi, czyli ostrą białaczkę limfoblastyczną. W jej trakcie wystąpiły objawy neuropatii, pląsawicy, zakażenia gronkowcem, zakażenia grzybicze, sepsa. Przy kilkunastu pobrań szpiku lub płynu mózgowo - rdzeniowego do badań Ania była znieczulana ogólnie. Zawsze to był ryzyko. Intensywne leczenie białaczki trwało do końca 2010 r. 

W tym czasie nauczyłam się, że umierać za życia... można... nawet kilka razy w jednym roku. 

Od zachorowania na białaczkę ma minąć 10 lat aby lekarze uznali Anię za zdrową. Po leczeniu sterydami i chemią jej odporność, do dnia dzisiejszego nie odbudowała się. 
Pomimo bardzo trudnych przeżyć związanych ze zdrowiem Ani, z jej operacją na otwartym serduszku, z walką o życie przy zachorowaniu na białaczkę, nie wyobrażam sobie, aby mogło jej w naszym życiu zabraknąć. 

Ania jest częścią naszej rodziny, bez niej nie ma nas, takimi jakimi staliśmy się dzięki temu, że jest z nami. 

Jest siostrą dla Weroniki i Hani. Jest wnuczką, kuzynką, przyjaciółką, koleżanką dla naszej bliskiej i dalszej rodziny oraz znajomych. Więzi jakie są między nami, są podstawą naszego i jej życia.

Ania jest dzieckiem o szczególnych potrzebach. Myślę, że mając doświadczenie w jej psycho - fizycznym rozwoju, znając jej historię chorób, pełniej mogę zadbać o jej dobrostan i szybciej wychwycić początki zagrożeń zdrowotnych.
Nie jestem cudowną matką, popełniam błędy, jestem nieraz przemęczona, ale wiem, z ogromnym przekonaniem, że jestem dość dobrą Mamą dla Ani i wiem, że Ania została wszczepiona w naszą rodzinę i tworzy ją, tak samo jak każde z nas. Kocham Aneczkę i oddałabym swoje życie i zdrowie aby jej pomóc.