piątek, 18 stycznia 2013

jeszcze dziś

Siedzę na podłodze
a Angel opiera główkę
w moim zagłębieniu szyjno - ramiennym.

Jeszcze jest dziś
i jeszcze noc w domku przed nami

Jutro dzień ma przynieść szpital
choć nie wiem czy tak będzie
ja kaszląca
CBA też
Tato Dziewczynki też

przeproszę Szanowną Chemię i nie oddam Mojej, Mojej
do szpitala bez siebie lub Cudnej Babci

Winnam
sprawdzić swój stan u lekarza,
aptekarka powiedziała mi na "do widzenia"
- niech Pani się tak nie męczy i weźmie silniejszy antybiotyk -
więc podjadę osłuchać się
i grzecznie przyjmę diagnozę,
i powiem ciału memu
tak
o d p o c z y w a m
i nie ruszam się spod kołderki
ale
w poniedziałek to już jestem zdrowa :)

rozdanie

"Nigdy, przenigdy nie narzekaj na karty, jakie dostałeś.
To prawo średniej: dobre rozdanie, takie sobie rozdanie, okropne rozdanie
 - przy dłuższej grze wyrównają się.
Byle idiota potrafi wygrać, gdy ma w ręce fula.
Cała sztuka w pokerze polega na tym , żeby grać jak najlepiej kartami, które dostałeś.
Jeśli rozegrasz partię właściwie, możesz wygrać, nie mając nic."
(fragm. Przypadek to nie wszystko - E. Aronsona)

Czytam kolejny raz ten fragment.
Dotyka i porusza.
Myślę o Nowym Roku,
jakie "rozdania" mi przyniesie
hmm...
dobre, takie sobie i okropne.
Może przy całym roku wyrównają się
a może dopiero przy całości życia przyjdzie wyrównanie :)

Nie grozi mi ful.
A szkoda :)

Cała sztuka w moim życiu, polega na tym,
bym grała jak najlepiej kartami, które dostałam.
Tego się trzymam i na teraz tak chcę myśleć.

Broń mnie Boże od narzekania,
marudzenia i szemrania



środa, 16 stycznia 2013

zdrowie

Zdrowia potrzebuję !!!
na wagę życia !!!

Od tygodnia Angel w szpitalu,
a ja rozchorowana.

Od paru dni
codziennie rano
czuję
jak może być jeszcze trudniej
łezki lecą
a później dzień wstaje i pozbierana jestem

Bezradność w chorobie dziecka
wydawała mi się czymś
naj naj naj

teraz wiem
że w bezradności
ważna jest OBECNOŚĆ
a mogę ją dać mojej Angel
gdy jestem zdrowa

i w tym wszystkim co jest
z d r o w i a  chcę

piątek, 11 stycznia 2013

rezonans

i tu sobie popłaczę
i potupię ze złości
i dłonie zacisnę w piąstki mocne, żeby to wytrzymać

chociaż wiem,
że najważniejsze to ŻYĆ
i jestem wdzięczna za każdy dzień
w którym Angel śmieje się

to jednak tak bardzo boli
i martwi o g r o m n i e
że ta białaczka
może moją Angel
mocniej zniszczyć
oszpecić
i zabrać to co swoją i swojej Kochanej Terapeutki
pracą zdobyła

Angel będzie miała rezonans
odruchy neurologiczne są mocno osłabione i niesymetryczne
drgawki, pewnie polekowe
ale trzeba sprawdzić.
Dodatkowo buźka Mojej Córci
też przestaje być symetryczna.
A to też jest sygnałem dla neurolog.

szpitalnie zdrowo

Tak to się potrafi pomieszać.

W domku - szpitalnie
w szpitalu - zdrowo.

W środę CBA i Angel
planowo zjawiły się w szpitalu.
Informacje dochodzące wtedy przeczyły sobie
najpierw szukano miejsca na oddziale,
bo pomimo, że planowo, to jednak nie zaplanowano.
Znalazło się.
Później pobyt miał być krótki
a za chwilkę bardzo się wydłużył.
Od środy do wtorku.

Postanowiłam spróbować wrócić do pracy,
więc kochana CBA miała zostać do dziś z Angel.
Ale w domku się pochorowaliśmy.
Najpierw Starsze, od wczoraj ja
a od dziś Dziadek.

A Angel i Babcia w szpitalu zdrowe :)

Duży SZACUN
pomimo, że paskudny cyklofosfamid
i inne cytostatyki
to Angelusek się trzyma zdrowo.
Moja Cudna Dziewczynka


wtorek, 8 stycznia 2013

anioły Angel

W czasie ostatniego drżącego ataku
Angel stała przy schodach, na górze.
Złapała się framugi
i wołała...

Hania przybiegła pierwsza,
wzięła ją na ręce i zaniosła do swojego łóżka.
Mocno była przy tym wystraszona.

Przytuliłam obie.

Powiedziałam Dziewczynkom
i sobie,
że Bóg otoczył Anulkę aniołami
i w tym momencie przy schodach
Hania była aniołem :)

Mówiłam, że w każdym z nas jest cząstka aniołów Angel.
I możemy zrobić, tylko to co możemy, na co będziemy miały pozwolenie.
I, że wykonała kawał super roboty anioła !!!

niedziela, 6 stycznia 2013

drgawki

Trudno mi dziś dotknąć
ostatnich spraw związanych z Angel.

Po prawie trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim
spróbowałam wrócić do pracy.
Angel w domku,
ostatnie chemię raz w tygodniu
i tak troszkę, troszeczku
poczułam
stabilizację.

Emocje uspokojone
wraca wiara
nie złości zdanie: Będzie dobrze
Pięknie :)

A tu czwartek się zdarzył,
jak co tydzień.
Chemia w szpitalu dziennym
i
wiadomość
w środę mamy zgłosić się w celu przyjęcia na oddział
i pozostania na nie wiadomo jak długo.
Myślę, że w protokole nadszedł czas na 4 dniowy cykl chemii
i chyba tak przez parę tygodni.

Od dwóch tygodni nie można ustalić stabilnego poziomu elektrolitów.
Wczoraj
Angel miała w domku napad drgawkowy
upadła
i rączki i nóżki odmówiły jej posłuszeństwa.

J a k  b a r d z o  w y s t r a s z y ł a  s i ę

Była w kontakcie przez ten czas.

Wczoraj powtórzyło się to jeszcze wieczorem,
dziś, w trakcie tego pisania,
ale już mniejsze.

Kark spiął mi się jak kamień.