poniedziałek, 6 grudnia 2010

idę w kierunku powołania

Tak skomentowałam rozmowę na gmail'u z Przyjacielem.

Choć to trudne fizycznie dla mnie, dziś szczególnie,
bo byłam na zajęciach w sobotę i niedzielę na Uczelni
c a ł y d z i e ń

ale kiedy omawialiśmy zdjęcie dziewuszki z rozszczepem wargi górnej
oraz chłopca z uszkodzonym V nerwem, który trafił do Domu Małego Dziecka

coś tam we mnie mocno odzywa się
i wiem
że mam siłę żeby je utulić
i bardzo chciałabym
mieć kwalifikacje, żeby móc im pomóc
i wesprzeć choć ciut rodziców.

Mój Przyjaciel napisał, że bardzo mu się podoba, jak widzi, że ktoś idzie do przodu, i podziwia wtedy wysiłek i wytrwałość, i bardzo lubi widzieć i słyszeć, że ktoś realizuje marzenia, nawet jeśli to nie jego marzenia.

hmmm
ja też tak mam

Życie przychodzi do mnie, kiedy widzę moją Przyjaciółkę jak z pasją opowiada o swojej pracy i jak ważne dla niej jest KAŻDE dziecko.
Odpoczywam, kiedy mogę czytać i oglądać blog mojej Myszki, jak tworzy piękne rzeczy, które mogą powstać tylko przez Nią.
Niesamowite jest dla mnie, kiedy moja przecudowna Kumpela opowiada lub pisze co nowego wymyśliła dla swoich dzieci, gdzie je zabrała lub co nowego pokazała.

Ludzie robią rzeczy, które nie tylko im dają życie, ale i mnie :)