wtorek, 16 grudnia 2014

SAMO - dzielność

Celem rodzica niepełnosprawnego dziecka (bardzo rzadko się tak dookreślam)
jakim jestem 
jest
S A M O D Z I E L N O Ś Ć 

Gdyby tak jednak refleksyjnie podejść to w każde rodzicielstwo ta wartość się wpisuje.
Kiedy myślę o Starszych, też chcę by były jak najbardziej samodzielne,
ale jest to "wypadkowa rozwoju", bo przecież będą :)
Przynajmniej takie nieświadome założenie poczyniłam.

Przy dziecku niepełnosprawnym
jak największa samodzielność jest dobrem nadrzędnym.

I nie myślałam... że będę narzekać na samodzielność Angel :)
Wpadam w osłupienie co jakiś czas,
nieprzygotowana na dorastanie i moc poczucia sprawstwa mego Dziecka.

Ano przykład z dziś.
Sąsiadka wpadła pobawić się z Anią, 
dzieci mam cudowne - nie muszę je nadzorować,
Ania razem z koleżanką były w pokoju,
na chwilkę wchodzę, zapytać o coś
i tu - moment osłupienia z lekka - 
na stoliku pudełko po butach, farby dookoła, pędzelki, woda i artystki malujące
wnętrze pudełka, rzecz jasna.
Zadałam pytanie retoryczne - Co robicie???
- Malujemy.
Hmm....
Sama wymyśliła, zorganizowała i wprowadziła w czyn.

Przykład z tygodnia przed,
Starsza wrzuciła koc do pralki i pobiegła do szkoły.
Angel krząta się koło pralki, ale do głowy mi nie przyszło, że...
no właśnie - to akurat mnie przeraziło - 
Ania wybrała odpowiedni płyn do prania oraz do płukania i szykowała się
do nastawienia pralki.
RATUNKU
Chciałam samodzielnego dziecka
i MAM.
Starsze nawet nie przejawiają chęci by cokolwiek z pralką mieć do czynienia.
Anulce się chce.
 
Boję się samodzielności Angel,
tyle może się wydarzyć przy okazji...
Biorę głęboki oddech
i powtarzam:
s a m o d z i e l n o ś ć jest wartością, którą wspieram, szanuję i do której zachęcam.

Uff :)