czwartek, 14 czerwca 2012

dziwna rzecz


niekiedy Państwo polskie wymaga dziwnych rzeczy...
z jednej strony rozumiem, z innych stron nie jestem w stanie pojąć...
przedwczoraj taką o to rzecz dla Państwa polskiego stworzyć musiałam...

----
Od 3 tygodnia życia Ani tworzymy dla niej rodzinę zastępczą razem z dwiema córkami Weroniką i Hanną. Aneczka urodziła się z zespołem Downa, z niedoczynnością tarczycy, z wadą serca pod postacią całkowitego kanału przedsionkowo-komorowego. 
W pierwszych dwóch latach życia z powodu wady serca a później obniżonej odporności parę razy w roku była hospitalizowana, nigdy nie przebywała w szpitalu sama. Gdy miała 3,5 roku zachorowała na złośliwego raka krwi, czyli ostrą białaczkę limfoblastyczną. W jej trakcie wystąpiły objawy neuropatii, pląsawicy, zakażenia gronkowcem, zakażenia grzybicze, sepsa. Przy kilkunastu pobrań szpiku lub płynu mózgowo - rdzeniowego do badań Ania była znieczulana ogólnie. Zawsze to był ryzyko. Intensywne leczenie białaczki trwało do końca 2010 r. 

W tym czasie nauczyłam się, że umierać za życia... można... nawet kilka razy w jednym roku. 

Od zachorowania na białaczkę ma minąć 10 lat aby lekarze uznali Anię za zdrową. Po leczeniu sterydami i chemią jej odporność, do dnia dzisiejszego nie odbudowała się. 
Pomimo bardzo trudnych przeżyć związanych ze zdrowiem Ani, z jej operacją na otwartym serduszku, z walką o życie przy zachorowaniu na białaczkę, nie wyobrażam sobie, aby mogło jej w naszym życiu zabraknąć. 

Ania jest częścią naszej rodziny, bez niej nie ma nas, takimi jakimi staliśmy się dzięki temu, że jest z nami. 

Jest siostrą dla Weroniki i Hani. Jest wnuczką, kuzynką, przyjaciółką, koleżanką dla naszej bliskiej i dalszej rodziny oraz znajomych. Więzi jakie są między nami, są podstawą naszego i jej życia.

Ania jest dzieckiem o szczególnych potrzebach. Myślę, że mając doświadczenie w jej psycho - fizycznym rozwoju, znając jej historię chorób, pełniej mogę zadbać o jej dobrostan i szybciej wychwycić początki zagrożeń zdrowotnych.
Nie jestem cudowną matką, popełniam błędy, jestem nieraz przemęczona, ale wiem, z ogromnym przekonaniem, że jestem dość dobrą Mamą dla Ani i wiem, że Ania została wszczepiona w naszą rodzinę i tworzy ją, tak samo jak każde z nas. Kocham Aneczkę i oddałabym swoje życie i zdrowie aby jej pomóc.