poniedziałek, 18 sierpnia 2014

inaczej Intensywna

Parę miesięcy temu był czas
"nawrotu" u mnie...
Wspomnień i lęku o Angel.

Trudny czas, gdzie mając zobowiązania
nie potrafiłam podjąć decyzji ważnych.
Bałam się, że jeśli podejmę się czegoś
to będę potrzebowała siły,
sprawczości a ja mam magazynować
na ...
bo jeśli...

To był dobry czas dotknięcia siebie, swojego serca.
W mgnieniu oka byłam na Intensywnej Terapii,
Ania leżała i nie miała siły żyć.
Czułam całą sobą, że nie ma sił.

Kilka razy zatrzymałam życie na przeszłości.
Brakowało wtedy powietrza.

Trochę mi czasu zajęło by nie zostać z tym sama.
Tryb samo-radzenia nadal aktywny.

Jak dobrze, że przeżyłam to parę miesięcy temu.
Mogłam teraz odwiedzić Bliskich i Kochanych.
Dzielnych i walczących o życie.
Całym moim sercem chcę ŻYCIA dla Nich !!!