sobota, 26 października 2013

spotkanie

Oj.
W czwartek
miałam Spotkanie.

Oj.
Bardzo, bardzo dawno temu
nie wspominałam
ani w sobie
ani tu
o tym, że
dla Angel
jestem Mamą Zastępczą.

Oj.
W czwartek
widziałam się z Rodzicami Biologicznym Anulki
rozmawiałam z Nimi.
Po raz trzeci w moim życiu.
Po raz trzeci w 9-letnim życiu Angel.

Oj.
Boli.
Bardzo.
Wiem, że jest to trudne do zrozumienia,
dla mnie przede wszystkim.
Jak to? Rozmawiać z rodzicami biologicznym własnego dziecka ?
Przecież to nielogiczne
niemożliwe.
No i tak właśnie całe moje serce krzyczy.
I tak czuję.
Przecież w Angel widzę samą siebie
widzę Starsze, widzę w niej CBA...

A jednak.
Jak   p r z e o g r o m n i e
trudno widzieć łzy Rodziców Biologicznych Angel.
Tłumaczyli mi się,
a ja empatycznie słuchałam.
Boli.
Przecież to moje Dziecko - to dlaczego cokolwiek mi tłumaczą?
Logika serca i życia mocno potrafi się różnić.

Trzyma mnie ten ból.
Teraz
jak wypływają ze mnie słowa
w końcu płyną łzy.
Chyba całe morze tam się schowało...
Z każdą godziną po spotkaniu
coraz mocniej bolało
wręcz fizycznie
i głowa i serce.

Zapytałam ich o ewentualny przeszczep szpiku.
Dowiedziałam się też, że dziadek biologiczny Ani zmarł na białaczkę.

-----
Dziś przemeblowałam pokój Angel.
Oczywiście, że sama próbowałam oderwać szafy od podłogi,
biurko i całe mnóstwo książek i pomocy terapeutycznych.
I ręce i kręgosłup nadwyrężone.
Zaprowadziłam nowy porządek w jej pokoiku
i uff
mogę popłakać :)
cichutko, żeby Starsze się nie zorientowały.
Angel zasnęła spokojnie obok.

Dziękuję za wczorajszy i przedwczorajszy komentarz
do ostatniego wpisu.
Były dla mnie złapaniem oddechu
przy silnych emocjach
z którymi sama sobie nie radziłam.
Bardzo dziękujuuuuuu :)