niedziela, 19 maja 2013

punkcja i cała reszta

W ogromnie różnych punkcji brałam udział
z moją Córcią.

Ostatnia
przerosła
wszystkie.

Nagle w jednym pokoju zabiegowym
znalazło się trzech lekarzy, trzy pielęgniarki
Angel i ja.

Szpik, pomimo ciśnienia i dobrego wkucia
nie wychodził.
Ania wyrywała się,
mi łzy spływały.
Wkuli się ponownie po drugiej stronie,
szpik poleciał.

Znieczulenie nie pomagało Angel.
Najgorsza punkcja.
Rozleciałam się na kawałeczki.
Moment utraty wszystkich sił.

Od razu jak wyniosłam ją z zabiegowego
czekała na nas A.
Została przy łóżku z Angel
a ja wyszłam płakać na zewnątrz.
Za chwilkę następny Anioł
przyfrunął i został z moją Córcią,
wziął wypis i odwiózł do domku.
A jeszcze Inny wiedział
kiedy wysłać piękny prezencik :)

Dobrze, że Anioły latają wkoło mnie.

To był wtorek.
Posłuszna swojemu braku sił
czekałam aż wrócą.

W środę telefon ze szpitala,
czekając na wynik kolejnej choroby resztkowej,
Angel ma być nasycana
granulocytami lub jak kto woli neutrofilami
w zastrzykach.
Czwartek, piątek, sobota zastrzyki.
Dziś i jutro przerwa,
Angel wróciła do swojego ciała :)
czyli:
ma siłę by chodzić, biegać i skakać.

Jutro dzwonię by przypomnieć by dzwonili
do Zabrza po wyniki resztkowej,
a we wtorek pełne wyniki + ustalenie dalszej chemii
z mniejszymi dawkami.

W mojej głowie
decyzja
jeśli, powrót chemii
spowoduje to co powodował
poszukam możliwości by zakończono na tym co jest
i włączono już tylko leczenie podtrzymujące.

Chcę i potrzebuję porozmawiać o tym
z Kimś od Doktorów.
Czekam na czas.