środa, 26 czerwca 2013

OWN i preludium

Dziś ciut, ciut...
pojawiły się
leukocyty.
Wyzerowane przez ostatnie dni.

Angel na oddziale od środy.
Od poniedziałku na OWN
(wzmożony nadzór)
Trzecia zmiana antybiotyków,
do wczoraj gorączka dwa razy dziennie.
Najpierw tramal, teraz morfina.
Oczywiście włączone żywienie pozajelitowe.
Buziak mocno obrzęknięty. Śluzówki uszkodzone bakteriami.
Osłuchowo czysta.
Taki odczyn zapalny jamy ustnej ma po raz pierwszy po chemioterapii.
A myślałam, że znamy już wszystkie powikłania.

Rozmawiałam z Mądrym Doktorem.
Wypowiedział słowa, których się boję
i na które łzy lecą po policzku.

Mówił, że Angel umęczona jest długotrwałym leczeniem,
że białaczka zabija
ale leczenie jej też może to zrobić.

Mówił o braku protokołu leczenia
dla białaczek limfoblastycznych
dla dzieci z zespołem Downa.

Myślę, że moje zmagania z decyzją
czy zabrać Angel na turnus
było preludium
decyzji, która dojrzewa we mnie
i o której rozmawiałam z Mądrym Doktorem.
Zgadza się ze mną.

A ja teraz
potrzebuję
jeszcze trochę odwagi
by powiedzieć,
że WIEM
WIEM
WIEM
co jest dla mojej Córki dobre.