sobota, 8 grudnia 2012

Broviac

Mocno obolałe wróciłyśmy z chirurgii.

Długo czekałyśmy na operację, później długo czekałam na Angel.
Nie wpuścili mnie do sali obudzeń.

Jak już zobaczyła mnie
to załkała i łezki popłynęły.

Później czekałam, czekałam
aż w końcu powiedziałam,
że zamawiam karetkę i wracamy.
Potrzebuję wypisu, który jest zrobiony,
ale nie wiem gdzie lekarz go zostawił.

Znalazł się wypis, karetka bardzo szybko po nas przyjechała,
i po całym dniu,
wróciłyśmy do naszego pokoju
na Bujwida.

Uff

Jeszcze dwie godziny aktywności
i zasnęłyśmy na 12 godzin.
Pierwszy raz od długiego czasu
tyle godzin potrzebowałam na spanie.

Wyciągnęli niedziałający port
włożyli od strony szyi broviaca
pobrali wycinek z węzła chłonnego

i od poniedziałku
chemia

a ja od operacji mam koszmary
pierwszy sen z czwartku na piątek
wypadek: samochód ze śmigłowcem
nie uratowałam nikogo
a dziś: nie potrafiłam przenieść Angel po moście
zwisającym pomiędzy skałami

Oj.
Weekend do odpocznienia.
Dziś miałam zaplanowany cały dzień
ale domek i wypoczywanie w nim
to teraz coś   n a j