środa, 27 lutego 2013

punkcja, rezonans i cała reszta

Może trochę o przeszłości
niedalekiej...

weekend -
już w sobotę znikłam
potrzebowałam ODDECHU
co prawda, konferencja o rzadkich chorobach genetycznych
może nie jest zbyt daleką odskocznią,
ale spotkanie Bliskich
na niej TAK :)
Niesamowicie mi pięknie było
zobaczyć siebie
nie tylko w roli Szpitalnej Mamy

Przywitać się z moimi Nauczycielami
Być blisko Kobiet Rozumiejących
i nie tylko :)

Reszta weekendu rodzinno - domowo.
Bardzo cudne jest bycie po prostu sobie
w domku razem.

Poniedziałek:
punkcja szpiku - saturacja spadła przy znieczuleniu,
Kilka godzin czekałyśmy głodne na PS
bo Angel na czczo
a ja towarzysz.
Pierwszy raz zrobiłam coś na  co  n i g d y
sobie nie pozwoliłam.
Zabrałam Angel do domu bez wypisu.
Tu się kończyłam. Procedura medyczna nie miała znaczenia.

Rozmawiałam z Mądrym Doktorem.
W wypisie piątkowym: dalsze leczenie kontynuowane będzie po wyniku szpiku.
Szpik został zbadany w Klinice i pojechał dodatkowo do Zabrza.
Dlaczego? - dzielnie się zapytałam...
bo nie odnawiał się długo i mogła białaczka zagościć w nim znów
za mocno

cały dzień lęku
Nie mówiłam CBA o tym.
Wtorek wykazał badanie szpiku w Klinice jako szpik czysty ! ! !
więc szansa, którą, co prawda sobie wymyśliłam,
ale jest na 90% że wynik choroby resztkowej szpiku
badanego w Zabrzu będzie ujemny - czyli... DOBRY.

Planowałam d z i ś spędzić w spokoju.
ale moje plany nie są planami życia mego
dziś zwolniło się miejsce i Angel miała rezonans głowy i tzw. twarzoczaszki.
Oj_oczywiście, że bałam się.
Znieczulenie ogólne.
Badanie bardzo długie, ale bez powikłań i autem A.
pomknęły Dziewczyny do domku
a nie karetką na Bujwida.

Jutro plan
zniknięcia z domu
zniknięcia mojego, oczywiście.
W pracy poznać mam nową koleżankę,
przyjętą na moje zastępstwo.
Może... trochę... jednak to boleć...

ale za to później
m i T
i pobycie w M, ale już razem z R.

tajemnicze skróty w opowieściach...
razem z B bardzo je lubimy :)