niedziela, 6 stycznia 2013

drgawki

Trudno mi dziś dotknąć
ostatnich spraw związanych z Angel.

Po prawie trzymiesięcznym zwolnieniu lekarskim
spróbowałam wrócić do pracy.
Angel w domku,
ostatnie chemię raz w tygodniu
i tak troszkę, troszeczku
poczułam
stabilizację.

Emocje uspokojone
wraca wiara
nie złości zdanie: Będzie dobrze
Pięknie :)

A tu czwartek się zdarzył,
jak co tydzień.
Chemia w szpitalu dziennym
i
wiadomość
w środę mamy zgłosić się w celu przyjęcia na oddział
i pozostania na nie wiadomo jak długo.
Myślę, że w protokole nadszedł czas na 4 dniowy cykl chemii
i chyba tak przez parę tygodni.

Od dwóch tygodni nie można ustalić stabilnego poziomu elektrolitów.
Wczoraj
Angel miała w domku napad drgawkowy
upadła
i rączki i nóżki odmówiły jej posłuszeństwa.

J a k  b a r d z o  w y s t r a s z y ł a  s i ę

Była w kontakcie przez ten czas.

Wczoraj powtórzyło się to jeszcze wieczorem,
dziś, w trakcie tego pisania,
ale już mniejsze.

Kark spiął mi się jak kamień.